Miejsca kultu religijnego a rozwój turystyki
Mimo wszechobecnego rozwoju cywilizacyjnego, są rzeczy, które pozostają niezmienne. Jednymi z wielu takich rzeczy są zabytki czy inne miejsca cenne pod względem historycznym, które z biegiem lat zyskują na wartości i niezmiennie są atrakcjami przyciągającymi rzesze turystów. Ta kwestia jest szczególnie interesująca w przypadku miejsc dodatkowo związanych z kultem religijnym. Wtedy to, oprócz walorów stricte estetycznych, ważną rolę, a właściwie główną i najważniejszą odgrywa mistycyzm danego miejsca, stanowi o jego niepowtarzalnej wartości. Jakby to dziwnie i obłudnie nie zabrzmiało, możliwość zarobku na usługach związanych z miejscami kultu religijnego, to prawdziwa żyła złota. Oczywiście są tacy, którzy wiele rzeczy z tym związanych wykonują czy oferują charytatywnie, ale znaczna część czerpie z tego dość spore zyski. I trudno się temu dziwić. Miejsca tego typu przyciągają co roku tłumy turystów a jednocześnie wyznawców religii związanych z danym miejscem, jak chociażby Bliski Wschód, Watykan czy miejsca uznane za szczególnie naznaczone poprzez np. objawienia. Z biegiem czasu jest ich coraz więcej. A i branża turystyczna z tym związana poszerza swój zakres usług i zasobność konta. Organizacja wycieczek w miejsca kultu to całkiem niezłą okazja do zarobienia pokaźnych sum pieniędzy. Jeszcze lepiej mają ci, którzy w okolicy danego miejsca postanawiają założyć jakiś biznes. W takich miejscach można sprzedać dosłownie wszystko. Krocie zarabiają hotelarze, właściciele moteli i wszystkich innych miejsc gdzie można się przespać lub cokolwiek zjeść. Warto zaznaczyć, ze z reguły jest zapotrzebowanie zarówno na miejsca z wyższym jak i z niższym, czy średnim standardem, bowiem ludzie odwiedzający takie miejsca to osoby z różną zasobnością portfela. Duże zyski osiągają także ci, którzy sprzedają cokolwiek związanego z danym miejscem kultu, a mogą to być naprawdę przeróżne przedmioty. Począwszy od dewocjonalia, akcesoriów, przez obrazy, książki na wodzie święconej kończąc. Im bardziej „święty” przedmiot tym większy popyt, im większy popyt tym większa możliwość szaleństw cenowych. Oczywiście, zdarzają się tacy, którzy pieniądze ze sprzedaży tego typu przedmiotów przeznaczają na cele charytatywne, renowacje zabytków itd., ale niestety, życie jakie jest, takie jest, a biznes to biznes, a miejsca na sentymenty w nim brak. Tak więc tego typu miejsca się rozwijają, branża turystyczna zarabia krocie, a co raz to ciekawsze wieści o nowych cudach napędzają cały system. Niektórzy sceptycy uważają, że rzekome „cuda” to w wielu przypadkach wytwory wyobraźni ludzi związanych z turystyką w danym regionie czy czerpiących jakiekolwiek zyski z turystów odwiedzających dane miejsce, którzy chcą po prostu zarobić na takim medialnym szumie. Trudno generalizować, ale obserwując to, co dzieje się wokół tego typu miejsc, trudno nie zauważyć pewnych analogii… Nie zmienia to jednak faktu, że mimo różnych skomplikowanych kwestii moralnych, zyski płynące do budżetu państwa z działalności biur podróży jakoś nie gorszą nikogo. Tak więc pozostaje nam życzyć sobie aby i chętnych i miejsc tego typu do odwiedzania i doznawania mistycznych przeżyć nie zabrakło.